Małgorzata Kulewska
Slide background
Slide background
„Jestem po prostu idealną kandydatką do Waszego programu! Mam cellulit, 10 kilo nadwagi, okropną cerę i zęby – bo, niestety palę papierosy. Do tego martwią mnie zmarszczki. Skończyłam 36 lat, jestem mężatka długim stażem: jedyny syn (bardzo przystojny) niedawno zdał maturę. Jak by nie patrzeć jestem Panią w średnim wieku! A tak chciałabym znów poczuć się młoda i atrakcyjna. Tymczasem stare spódnice zatrzymują mi się tuż nad kolanami…”
O swoim zgłoszeniu do akcji pani Małgosia mówi: „To był impuls!”. Mąż, gdy dowiedział się, że dostałam się do programu, zapytał znad gazety: „Innych kłopotów nie masz? – opowiada pani Małgorzata. – A ja się cieszyłam! Tak bardzo, że na spotkaniu z ekspertami oznajmiłam: „Jestem gotowa zmienić w sobie wszystko!”. I rzeczywiście. Gdy dowiedziała się, że już wyznaczono terminy zabiegów i operacji plastycznych i że na jakiś czas zamieszka w wynajętym hotelu, powieka nawet jej nie drgnęła. – To była przygoda życia! – mówi z przekonaniem.

Małgorzata po metamorfozie

DIAGNOZA

Cera: przesuszona, matowa, o ziemistym kolorycie. Widoczne popękane naczynka i przebarwienia. Kurze łapki wokół oczu, na czole i między brwiami zmarszczki mimiczne. Głębokie bruzdy nosowo-wargowe. Widoczny „wąsik” nad górną wargą. Opadające powieki.

Ciało: nadmiar tłuszczu na brzuchu i biodrach. Dość zaawansowany cellulit. Naskórek szorstki, niedostatecznie nawilżony, mało elastyczny. Piersi utraciły ładny kształt i sprężystość.

WYGŁADZANIE ZMARSZEK

Miałam straszne bruzdy, głównie na czole i przy nosie – wspomina pani Małgorzata. A teraz śladu po nich nie ma! Sam zabieg trwał około pół godziny. Nie był bolesny, bo zaczął się od podania znieczulenia. Pełen efekt objawił się dopiero kilka dni później, kiedy z twarzy ustąpiła niewielka opuchlizna. Dostałam zakaz poruszania głową! Przez cztery godziny po zabiegu musiałam uważać, żeby wstrzyknięte pod skórę preparaty się nie przemieściły. W związku z tym nie wolno mi było choćby na chwilę się położyć ani pochylić.

LASER KONTRA WĄSIK

Na delikatny meszek nad górną wargą uwagę zwróciła kosmetyczka. Sama rzadko go usuwa, bo po domowej depilacji zawsze wyrastał nowy i mam wrażenie, że za każdym razem mocniejszy! – mówi pani Małgosia. Kosmetyczka postanowiła radykalnie się z nim rozprawić za pomocą lasera neodymowo-jagowego. Choć taki zabieg trzeba kilkakrotnie powtórzyć, by efekt był trwały. Promień lasera trafia w głąb skóry i niszczy naczynka krwionośne otaczające mieszek włosowy, czyli tzw. cebulkę. To prowadzi do jej obumarcia. Włos wypada, a w jego miejsce nie wyrasta nowy. Nie ma jednak niebezpieczeństwa oparzenia, bo dzięki specjalnej końcówce gorący promień nie styka się ze skórą.

Małgorzata podczas zabiegów