Beata Pacholczyk-Trump
Slide background
Slide background

Choć zabiegi kosmetyczne poprawiają ciało, to pani Beacie upiększyły i duszę. Dziś jest inną osobą. Roześmianą, szczęśliwą, pewną siebie.-Nigdy dotąd nie spotkałam naraz tylu dobrych ludzi. Daliście mi energię do życia. Nic nie dzieje się przypadkiem. To musiały sprawić moje anioły…
”Jestem (według podanej kolejności): matką, nauczycielką, sprzątaczką, praczką, kiepską kucharką i coraz rzadziej żoną. Mam trzy pasje: córki (w wieku 21 i 6 lat), dzieci szkolne (Uczę w gimnazjum plastyki) i anioły. Zbieram, a także rysuję je od lat. Nie mogę przestać! Marzę o takim, który pomógłby mi stać się młodszą i ładniejszą…”

Beata po metamorfozie

DIAGNOZA

Cera: bardzo wyraźnie zarysowane zmarszczki wokół oczu i na czole, widoczne bruzdy nosowo-wargowe. Cera mocno przesuszona, a jednocześnie wiotka, delikatna i skłonna do podrażnień, podrażnień popękanymi naczynkami krwionośnymi. Nieestetyczna narośl na nosie i liczne drobne przebarwienia posłoneczne. Ciało: skóra przesuszona, wiotka, pozbawiona jędrności. Naskórek zrogowaciały, o szarawym kolorycie. Choć pani Beata jest osobą szczupłą, z racji wieku niewielka ilość tkanki tłuszczowej odłożyła się u niej głównie na brzuchu, biodrach i udach

MEDYCYNA ESTETYCZNA

Choć lifting wygładził skórę i poprawił owal twarzy pani Beaty, wokół oczu i ust pozostały drobne zmarszczki. Doktor Anna Piwek zlikwidowała linie na czole i wokół oczu zastrzykami z botoxu. W bruzdy nosowo-wargowe wstrzyknęła zaś kwas hialuronowy w postaci gęstego żelu (Sugiderm 30).

PIERWSZY ETAP: ŚWIATEŁKO NADZIEI

Miałam chandrę, kiedy starsza córka podsunęła mi „Claudię”. Otwartą na zawiadomieniu o akcji. Powiedziała: „Mamusiu, spróbuj. Należy ci się”. I nie była nawet zdziwiona, gdy zostałam wybrana! A na mnie samą ta wiadomość podziałała ożywczo. Mąż początkowo śmiała się z pomysłu, ale nie miała zastrzeżeń. Wspierał mnie. W końcu to jemu najbardziej chcę się podobać Wątpliwości miała teściowa. Mówiła, że zwariowałam, że tyle wydam na bilety z Wrocławia do Warszawy…Kiedy jednak opuszczałam dom, wszystkim się zajęła. Bardzo, bardzo mi pomogła. A ja ruszyłam po przygodę mojego życia. Nie sądziłam nawet, że spotkam tylu dobrych, przemiłych ludzi! Pierwsze zabiegi miałam w Instytucie Zdrowia i Urody Sharley. Na twarz i ciało. Na duszę! Bardzo cieszę się z makijażu trwałego. Dziś nawet nie pamiętam, że jeszcze niedawno miałam białe rzęsy i brwi, blade usta…Zresztą wszystko sprawiało mi taką frajdę, że dzień w dzień rysowałam moje anioły. Dziś są pamiętnikiem z akcji.

WIELKIE SPALANIE I UJĘDRNIANIE

Nie powiem, żebym była fanką wysiłku fizycznego. Owszem, od czasu do czasu napada mnie potrzeba ruchu, ale z braku efektów szybko słabnie. Pod okiem niezwykle miłego trenera z salonu Sharley nie tylko było mi raźniej, miałam także poczucie, że zalecane przez niego ćwiczenia skrojone są na moje potrzeby i możliwości. A już najbardziej podobało mi się, gdy proponował mi korzystanie z maszyn, które męczyły się za mnie. Niesamowite, ale to naprawdę działa. Moja przyjaciółka stwierdziła, że teraz mam ciało gładkie jak w czasach liceum.

ZASTRZYKI W SALONIE

Pamiętam, że jeszcze niedawno, patrząc na swoje odbicie w lustrze, widziałam twarz zmęczonej czterdziestolatki. Ze smętnie opadającymi kącikami ust. Po udziale w akcji nie tylko jestem wzmocniona psychicznie, ale i nie mam śladu po zmarszczkach! Oczywiście były momenty, że cierpiałam. Na przykład podczas zastrzyków. Aż łzy kapały z oczu. Musiałam poprosić o środek przeciwbólowy. Pani doktor zaaplikowała mi znieczulenie dentystyczne, które odrętwiało skórę i następnych nakłuć już nie poczułam. Zmianę na buzi zobaczyłam od razu, chociaż ostateczne efekt uwidacznia się kilka dni później. Nie wolno mi było od razu „rozciągać” mięśni twarzy, by płyny się nie przemieszczały. Ja jednak nie mogłam się nie uśmiechać! Z wdzięczności, że to wszystko się dzieje naprawdę. Mnie samej w życiu nie byłoby stać na takie zabiegi.

UPIĘKSZAJĄCE ZABIEGI W GABINECIE KOSMETYCZNYM

Zabiegi w salonie Sharley rozpoczęły się od makijażu trwałego Conture Make-up Long Time Liner. Kosmetyczka poprawiła pani Beacie rysunek ust, podkreśliła oczy i nadała brwiom idealny łuk. Z kolei dzięki masce z różowych alg, która zastygła w gumową formę, przesuszona, delikatna cera została głęboko nawilżona i odżywiona. Widoczny efekt odmłodzenia i poprawienia napięcia skóry uzyskano po zabiegu Time Return, firmy DIBI. Jego zadaniem było pobudzenie produkcji kolagenu w głębokich warstwach naskórka. Cera wygładziła się i nabrała jędrności, a owal twarzy odzyskał wyraźny kształt

Beata podczas zabiegów